Search Results

Keyword: ‘swl’

Google Panda w Polsce – czym się objawia i jak się bronić

September 8th, 2011

Wielu SEMitów i SEOwców (czyli pozycjonerów, analityków webowych) w tym roku zadrżało na wieść wprowadzenia przez Google zmian w algorytmie wyszukiwarki, nazwanym Panda. Zmiany w algorytmie były nieuniknione, miały wyeliminować z indeksu śmieciowe strony. Prędzej czy później Google wzięłoby się za strony www kradnące treść, lub strony nie będące wartościowe dla użytkowników. Moim zdaniem dobrze. Ukłon dla jasnej strony mocy i białych kapeluszy.

Panda w Polsce, czyli miś zaczął wpier***ać ruch.

Już na wiosnę pozycjonerzy zaobserwowali spadki w ruchu z długiego ogona oraz spadek w ilości zaindeksowanych stron. Pisał o tym Piotr w marcu,  użytkownik PIO o nicku Pandha na swoim blogu.  O pandzie i jak się przed nią ustrzec pisał Paweł w czerwcu. Osobiście myślę, że to nie była Panda, a inne działania pozycjonerów, bo na dobre zmiany w algorytmie zostały wprowadzone w sierpniu, dokładnie z datą 12 sierpnia pojawił się wpis na oficjalnym blogu Google Polska i cała lawina artykułów m.in. na sprawnym, na blogach osób pozycjonujących strony i liczących się w branży: Marty, Miłosza, Michała, Sławka czy Pawła.

 

Czym się objawia łakomy miś?

Na pewno spadkiem odwiedzin. Poniżej kilka zrzutów ze statystyk, czyli jak Pandę rozpoznać.

 

Panda na obrazkach przedstawia się następująco:

Zrzut nr 1: Wszystkie odwiedziny (jak widać znaczny spadek ruchu od 12 sierpnia)

Zrzut nr 2: Wszystkie odwiedziny z wyszukiwarek

Zrzut nr 3: Wszystkie odwiedziny Google

Zrzut nr 4: Wszystkie odwiedziny z wyszukiwarki Bing – jak widać z tej wyszukiwarki nie ma spadków, nawet dla okresu od 12 sierpnia był lekki wzrost

Zrzut nr 5: Wszystkie odwiedziny z witryn odsyłających – bez wejść z Google (z zastosowaniem segmentu zaawansowanego)

Zrzut nr 6: Segment zaawansowany – wejścia bez wejść z wyszukiwarki Google.

Statystyki pochodzą z jednej stron,  której monitoring zlecono  mi ostatnio. Jak widać w statystykach, spore spadki (o 30%) od wprowadzenia Pandy. Nasuwa się wniosek: z Google’m nie ma żartów.

Przekaz twórców wyszukiwarki i najnowszego algorytmu jest prosty: albo z nami walczysz i tracisz ruch, albo dostosujesz się posłusznie i nie ucierpisz.

Przyglądam się ze spokojem i obmyślam strategię jak pomóc klientowi odzyskać stracony ruch z Google. Najgorsze w tym wszystkim to, że kiedyś w serwisie w latach 2006-2009 były umieszczane treści przeklejane z innych serwisów. Odsiać te złe, przefiltrować, wydzielić od dobrych, ot taki to spory kawał ręcznej roboty przede mną. No chyba, że ktoś ma jakieś pomysły. Byłbym wdzięczny za podpowiedź.

 

Jak się bronić przed żarłocznym misiem?

“Panda to z natury spokojne i nieagresywne zwierze i tak też wpłynęła na moje pozycje”

Napisała autorka jednego z komentarzy na blogu Marty i trudno się z tym nie zgodzić. Dla tych, którzy mają zadbane strony niegroźna jest Panda, dla cwaniaków i kombinatorów może już nie być tak łaskawa ;)

 

Najlepszym sposobem będzie zastosowanie w kodzie strony tagu*:

<meta name=”panda” content=”unique” />

który to Google wprowadziło dla testu, na okres przejściowy.

Poza tym na pewno wśród działań zapobiegawczych znajdą się:

  • stałe monitorowanie strony (najlepiej zlecić to firmom pozycjonującym lub freelancerom: pozycjonerom i analitykom webowym)

jeśli chodzi o wewnętrzne pozycjonowanie, to na pewno:

  • przede wszystkim porządek, tj. dbanie o treść – tak by była najbardziej wartościowa dla użytkownika  i przede wszystkim unikalna,
  • nie powielanie treści z internetu (tym bardziej kradzież przez RSS nie wchodzi w grę),
  • dbanie o zero duplikatów swojego contentu w Internecie,
  • stosowanie rel=”canonical”, o którym pisał ostatnio Piotr,
  • stosowanie starych sprawdzonych zaleceń WhiteSeo, czyli wytycznych Google dla Webmasterów.

a w przypadku zewnętrznego pozycjonowania:

  • dbanie o dobre linki – a więc selekcja, dokładna analiza stron, na których chcemy wymienić się linkami, lub je zakupić,
  • dobrze przemyślana strategia pozyskiwania linków (zamiast kupna na serwisach typu Allegro miejsca w wątpliwych serwisach i umieszczanie linków gdzie popadnie lub korzystanie z wątpliwych usług pozycjonerów, co stosują automaty, swl’e i inne maszynki z rumakami włącznie).

Więcej można też poczytać na ten temat na paru blogach firm pozycjonujących.

 

Cóż. Pozostaje monitorować sytuację i konsekwentnie stosować powyższe punkty. A Wy jak sobie radzicie z Pandą?

* oczywiście tag <meta name=”panda” content=”unique” /> nie istnieje, ale ciekaw jestem ile osób się nabierze ;)

google, optymalizacja, pozycjonowanie , , , ,

Konkurs SEO 2011 zakończony

April 11th, 2011

21 grudnia na forum PIO pojawiła się informacja o konkursie dla pozycjonerów pt.: „Master of seo 2011″. Organizatorami konkursu było 3 użytkowników forum it_management, zgred i lukas. Konkurs polegał na tym, aby od 4 stycznia, do 4 kwietnia wypozycjonować nową domenę na frazę „wpolscemamymocneseo” i osiągnąć najwyższe, pierwsze miejsce dokładnie 4 kwietnia o godzinie 0:00. Nagrodą w konkursie był iPad 64GB WiFi 3G + bezpłatny wstęp na szkolenie organizowane w Warszawie. Fraza została wybrana tak, aby nie kolidować ze stronami firm oraz osób prywatnych i na początku nie zwracała żadnych wyników, czyli zgodnie z wytycznymi Google dotyczącymi konkursów SEO.

Konkurs to dobry sposób na sprawdzenie i wykorzystenie posiadanej wiedzy w praktyce,  a dla wielu osób możliwość obserwacji inalizy jakich metod do ozycjonowania używają najlepsi pozycjonerzy w Polsce. W ciągu tych 3 miesięcy wielu pozycjonerów chcących zgarnąć Ipada oraz uzyskać tytuł najlepszego pozycjonera rozpoczęło działania i…
…można rzec, że zaspamowało wyszukiwarki przy okazji odsłoniając swoje zaplecze. Zwycięzcą okazał się Marcin Kleinert z firmy Bitec, który na forum PiO używa nikcu Red. Prestiż i przy okazji dobra reklama firmy, jeśli nie brać pod uwagę etyczności działań w nawiązaniu do wytycznych Google.

Konkurs się skończył więc zwycięzcy i pozycjonerowm, którzy zajęli czołowe pozycje oczywiście gratuluję. Pokazaliście klasę!

 

Analiza

A teraz czas na pewne obserwacje.
Dziś mamy wyników  ponad 9,5 mln na frazę “wpolscemamymocneseo”:

z czego tylko z samą frazą ponad 32000:

 

 

Przy okazji wiemy już że w grze uczestniczył cały arsenał systemów wymiany linków, xrumery, blasty i inne maszynki do pozyskiwania linków, z którymi Google walczy i nie jest im przychylne.

Właściciel serwisu, który zajął drugie miejce zdradził ile go kosztowało umieszczenie strony na drugiej pozycji. Jak możemy się dowiedzieć w w/w wpisie do linkowania strony wykorzystano:

  • 2400000 punktów seomatika w cenie ok 50zł za 100k punktów czyli 1200zł
  • 300000 punktów gotlinka w cenie 70zł x 100k czyli 210zł
  • 200000 punktów weblinka 100zł za 100k punktów = 200 zł
  • 50 000 statlinka standard
  • 500 statlinka GOLD
  • 30 000 linkme elite

Pokusiłem się o wstępną analizę przy pomocy kilku narzędzi (SeoQuake, Woorank, Seocheck, Linkvendor, Linkstore, SeoScore, Page Inlink Analyzer) paru stron biorących udział w konkursie.
Polecam zwłaszcza ten ostatni, czyli Page Inlink Analyzer, wyniki dla jednej ze stron są bardzo interesujące. Kto jakie ma zaplecze łatwo sprawdzić.

Poza tym w Stat4Seo obserwowałem przyrost backlinków dla kilku stron, które na początku konkursu znajdowały się w TOP10, kilka dodałem, które po przetasowaniach znalazły się w pierwszej dziesiątce w połowie lutego. Niestety nie wszystkich, ale dla paru, które były w pierwszej 10 i paru spoza, wykresy wyglądają ciekawie:

1. Dla strony w TOP2

2. Dla strony z TOP8 (dodałem dopiero w połowie lutego)

3. Top18

4.  TOP88 – Tu jedna ze stron, której właściciel doszedł do ok 1000 backlinków (i…  w pewnym momencie dał sobie spokój?)

5. W analizie popularności domeny (linkvendor) dostałem takie wyniki:

a więc LinkStrenght na średnim poziomie (widziałem strony z LS=160), ale też i masę (zwłaszcza na Allegro) z wskaźnikiem <1.

 

Podsumowanie

Jak widać nieśmiertelny PageRank nie stracił na wartości i wciąż ma znaczenie, podobnie jak ilość domen z różnych IP (i przy okazji stosunek ilości linków do ilości domen linkujących – co widać na powyższym zrzucie), podobnie jak szerokiej maści  SWL’e, a więc ILOŚĆ, nie JAKOŚĆ ma nadal duży wpływ w SEO. Dodatkowo jak widzimy na wykresach, to co słusznie twierdzi wielu pozycjonerów, liczy się stałe, systematycznie zdobywanie linków (nie tylko tematycznych). Jak widać 800-3000 linków dziennie wystarczy by w ciągu 3 miesięcy wypozycjonować stronę w konkursie. Nie są to dobre wieści dla osósb stosujących WhiteSeo, a dla wszystkich maniaków SWL’i sygnał, że Google (w Polsce) nadal nie radzi sobie z chronieniem jakości indeksu i nie opracował algorytmów, aby skutecznie walczyć z ciemną stroną mocy.

google, pozycjonowanie, swl , , ,

SWL’e pod kontrolą

November 21st, 2008

W poprzedniej notce pisałem m.in. o efekcie domina i spadku pozycji jednej z mych kluczowych stron. Po jednodniowym spadku pozycja wróciła i cieszy fakt utrzymującej się pierwszej pozycji w G. przez niemalże rok. Poza tym po staremu. Wzrosty, spadki, ale generalnie do przodu.

Ostatnio dostałem maila z ciekawym pytaniem od jednego z czytelników. Czy przypadkiem nie stworzyłem własnego SWL’a (system wymiany linków) i nie chciałbym go sprzedać. Niestety czasu brak, toteż i na głośno wypowiedzianym pomyśle pozostało.

Jak już jesteśmy w temacie SWL’i, o których jakiś czas temu pisałem tu i tu, to wspomnę, że mam do nich nadal dobre zdroworozsądkowe podejście (tzn. w paru mam konto, ale właściwie do testów i nie wiedzieć czemu przeczuwałem, że większe angażowanie może się źle skończyć  – nie tylko przez zdradzenie swoich działań, zaplecza, ale także spadek pozycji).

Ostatnio na temat tych systemów zaczęło się głośno.  Głośno za sprawą Kaspara Szymańskiego, który w swym wpisie na blogu Google przestrzega przed korzystaniem z SWL:

“Na polskim rynku jest kilka ofert dla webmasterów, którzy chcą na skróty zwiększyć widoczność swoich stron w indeksie Google, na przykład przez kupowanie i sprzedawanie linków lub przez SWLe. Takie metody ewidentnie wybiegają poza Porady Google dla Webmasterów, a korzystanie z SWLów może spowodować utratę reputacji strony.

(…)webmasterzy, którzy chcą promować swoją stronę w indeksie Google, nie powinni korzystać z takich podejrzanych metod”.

U Pajmona pojawił się wpis, pojawił się także u Lexy, u Piotra Cichosza i u Pawła Zinkiewicza. W  środowisku temat zachęcił do snucia bardzo ciekawych wniosków jak na blogu Marcina Duraja:

Czytając ten wpis na blogu Google cały czas zastanawiałem się nad tym, czy karanie w jakikolwiek sposób stron, które są linkowane nie jest fantastyczną metodą na pozbycie się konkurencji?

i oczywiście żywszej dyskusji w komentarzach.

W wielu kwestiach Marcin ma rację. Jak ktoś wyliczył zyski z reklam w Internecie w przyszłym roku mają wzrosnąć o 28%, a wielkie G. w dobie kryzysu finansowego na pewno nie chciałoby by działania konkurencji (firm seo i pozycjonerów) pokrzyżowało plany.

Jeszcze jeden fragment z wpisu Marcina, z którym się w pełni zgodzę przykuł moją uwagę:

Nie jestem zwolennikiem systemów i jeśli miałbym taką moc to bym sprawił by wyparowały, wtedy przynajmniej z branży znikłoby wiele Firm a samo pozycjonowanie przynosiłoby więcej satysfakcji.

Kończąc ten wpis wspomnianej satysfakcji z pozycji sobie i czytającym życzę:)

google, pozycjonowanie, swl , , , ,

Efekt domina

November 1st, 2008

Ludzie imprezują z okazji Helloween, a ja nawet nie popijam drinka, tylko jak zwykle spędzam “miło” czas przed monitorem. Na ekranie rogrzebane arkusze, analizy z różnych narzędzi, systemów i zastanawiam się, czy przypadkiem już nie zwariowałem od tego całego SEO ;) Jeszcze nie zwariowałem.

Jest dobrze, to znaczy bywało też i lepiej. Dziś jeden z klientów mnie zaskoczył i za ostatnie prace sowicie wynagrodził. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był to spory worek monet o nominale 5zł. Wolałbym przelew na konto i szybkie wrzucenie tej kasy w lokatę, ale cach to cash. Taka sakiewka, to takie niecodzienne zjawisko;)) Drugi z klientów coś wspominał o pozycjonowaniu strony we flashu. Oczywiście, że się da, tylko trzeba wiedzieć jak. Jutro jeszcze krótka analiza i znów nie będę miał wytchnienia, a kolejny wpis trafi znów za kilka miesięcy ;)

Przyzwyczaiłem się do Google Dance i skoków -68, +129 itp. Wielkie G. szaleje – o tym wiemy od dawna. O tym, że Page Rank pojawia się znikąd też wiemy (nie mówię o wrześniowym update), ale mimo wszystko ten fakt jest bardzo zaskakujący. Przy jednej mojej świeżej stronie w nowej domenie w kilka tygodni skoczyło do PR4 (przy 11800 backlinks w Altavista i 87 w Google) jak podaje www.xinureturns.com. Dziś z kolei odkryłem, że jedną z mych stron wywaliło z Top1 do Top13 (dobrze, że nie gdzieś w kosmos). Mam nadzieję, że to tylko chwilowe, pocieszam się, że nie jestem sam. Pajmona spotkało ostatnio coś podobnego, tylko że to marne pocieszenie.

Być może w słowach Lexy jest iskierka prawdy:

Jeżeli nie używałeś systemów wymiany linków i spadłeś to powodem może być fakt iż linki które posiadałeś np. katalogi, precle czy zaplecze posiadały linki z domen umieszczony w SWL.
Gdy owe domeny zostały objęte spadkiem mocy przestały przekazywać moc dalej tym samym nastąpił efekt domino który osłabiał kolejne witryny w szeregu.

Osobiście sceptycznie podchodzę do SWL i nie korzystam. W każdym razie jedna z lepszych porad, która pojawia się prawie wszędzie, to “czekać” (oczywiście poza dobrym linkowaniem i zgodnie z wytycznymi). Jako, że spokojny ze mnie człek, tak cierpliwie (jak zwykle) będę obserwować, by wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Jeśli chodzi o obserwowanie, to ostatnio natknąłem się na nowe narzędzie do monitorowania linków. Jeszcze się nie zarejestrowałem i nie testowałem tego cuda, ale trochę mnie zaintrygowało i niebawem wypróbuję ;)

pozycjonowanie , , , , ,

kolejny SWL: seodopalacz

July 23rd, 2008

Co tam ciekawego w światku SEO? – pytał mnie ostatnio znajomy.
No i cóż mogłem mu odpowiedzieć, jak nie to, że

1)
Ostatnio pojawił się kolejny system wymiany linków: seodopalacz.

Jak czytamy:

SeoDopalacz by Excluseo to system wymiany linków, czyli program wspomagający pozycjonowanie stron w popularnych wyszukiwarkach internetowych (Google, Live, Yahoo). SeoDopalacz jest systemem oferującym tematyczne linki presell page stałe (dożywotnie) w treści oraz bezpośrednie linki 14-21-dniowe, w treści.

(…)

- Tanie i wartościowe linki. Oto proste porównanie kosztu dodania linków na 20.000 domenach na okres 1 roku:
* Ręczne dodanie artykułów do Presell Page: ok. 80.000 zł (4 zł za artykuł)
* Link na całej strukturze rotacyjnego SWL: ok. 12.000 zł (250 tys. pkt przez 1 rok)
* 20.000 linków z SeoDopalacza: ok. 20-200 zł (utrzymanie 20 domen przez 1 rok, linki tematyczne w treści)

Dopiero się zarejestrowałem i w wolnym czasie go przetestuję, więc napisać zbyt wiele o nim nie mogę. Na pierwszy rzut oka widać, że Michał Łenczyński się postarał i dopracował swój produkt. Jedno co mi się podoba, to szereg możliwości. No i start nieco lepszy od opisywanego tu wcześniej Quicklinku (Program Partnerski hula od samego początku).

Koledzy i koleżanki, zapraszam.

2)
Zaczęła się era donosów i banów – jak czytamy na PIO i GL.
Robi się ciekawie :)

3)
Poza tym zarobiony jestem :)

pozycjonowanie , ,